Jak budować autorytet

Z tego artykułu dowiesz się, w jaki sposób zbudować autorytet w oczach Twoich widzów, nawet jeśli nie jesteś znawcą tematu, na jaki masz mówić. Znajdziesz tu link do ćwiczenia, po wykonaniu którego upewnisz się, że jesteś gotowa/y do wyjścia na scenę i nie musisz czekać na niczyje przyzwolenie!

W tekście nie ma żadnych magicznych sztuczek. Są za to sprawdzone przeze mnie pomysły. Ich wdrożenie wymaga trochę pracy i wysiłku z twojej strony.

Gdybym Ci powiedział, że wykorzystując moje pomysły nie musisz zadbać o swoje przygotowanie merytoryczne to byłaby nieprawda. Jeśli jesteś człowiekiem rozsądnym, a za takiego Cię mam, to zrobisz wszystko, co w Twojej mocy by jak najlepiej się przygotować. Dzięki temu, czego dowiesz się z tego artykułu, zajmiesz o wiele lepszą pozycje wyjściową do startu po sukces Twojej prezentacji. Takie prezentacyjne „pole position”. O, tak to można powiedzieć ;-) Zatem zaczynamy!

Na pewno znasz te trzy filary wystąpień publicznych:
Etos, patos i logos. Wiarygodność, emocje i logika mówcy. Współistnienie tych trzech elementów jest konieczne do tego aby Twoje słowa wywarły odpowiedni wpływ na odbiorców. Co z tego, że Twoje wystąpienie będzie perełką retoryki, skoro nie masz wiarygodności. Z drugiej strony co Ci po wiarygodności, jeśli będziesz nudna jak flaki z olejem i uśpisz audytorium, bo nie będzie w Twojej prezentacji żadnych emocji. A nawet najwspanialsze emocje nie pomogą Ci, jeśli nie będziesz potrafił przedstawić swojego wywodu w logiczny, uporządkowany sposób. Tak, wszystko jest ważne, niestety ;-) Ale po kolei.

Dziś pora na Twoją wiarygodność jako mówcy. Dzięki niej zbudujesz autorytet, który bardzo pomoże Ci w dalszej części prezentacji. Zastanówmy się najpierw, co wpływa na wiarygodność osoby, która ma coś zaprezentować, nauczyć innych albo ich do czegoś przekonać.

Na pewno znajomość merytoryczna tematu (to nie podlega dyskusji), pozytywny stosunek do naszej publiczności (otwartość, chęć do wymiany poglądów, życzliwość), postawa świadcząca o tym, że jesteśmy pewni tego, co mamy do powiedzenia (kontakt wzrokowy, wyprostowana sylwetka, spokojne, stonowane, otwarte gesty) oraz dobra znajomość technik prezentacji (czyli to, jak sobie poradzić z różnych, czasem zaskakujących momentach, jak zainteresować słuchaczy tym, co mamy do powiedzenia i w jaki sposób to powiedzieć ).
Znajomość „technik” przydaje się, oczywiście i lepiej je znać niż nie znać, ale nie wydaje mi się tak ważne w porównaniu z:

  • pewnością siebie,
  • poczuciem własnej wartości,
  • wiarą w to, co się mówi
  • entuzjazmem z jakim wygłaszamy treść naszego wystąpienia a entuzjazm jest zaraźliwy!
  • obecnością na scenie, czyli koncentracją na widzach i na tym, co się dzieje wokół nas a nie tylko na nas samych, naszych odczuciach i emocjach

Widziałem wiele FANTASTYCZNYCH wystąpień osób, które nie miały bogatego doświadczenia na scenie ale samą swoją osobą, tym co osiągnęli, tym co na swój temat myślą i jak bardzo w siebie wierzą, budowali błyskawicznie autorytet na scenie. Byłem też świadkiem prezentacji, w których mówca stosował różne techniki, publiczność jednak czuła, że „czegoś nam tu brakuje”…

Zaraz powiesz: „Robert, co Ty mi tutaj opowiadasz?! Ja nie mam wielkich osiągnięć, nie jestem pewny, czy mam rację w wielu tematach. A tak w ogóle, to kto będzie chciał mnie słuchać?!
Spokojnie. Mam dla Ciebie ćwiczenie do wykonania. Ćwiczenie „Jestem wartościowym mówcą” możesz pobrać stąd KLIK

Koniecznie wykonaj to ćwiczenie TERAZ i wracaj do czytania tekstu. Zrobione? Mam nadzieję, że czujesz się już znacznie lepiej. A my możemy „jechać” dalej.

Merytoryczna znajomość tematu

Jeśli jesteś fachowcem w omawianej dziedzinie, to znakomicie. Tu podpowiem Ci tylko jedną rzecz. Nie pokazuj tego ostentacyjnie i nachalnie. Ludzie nie lubią „Mistrzów Świata”. Dlatego warto pokazać się jako człowiek z ułomnościami, pewnymi wadami. Staniesz się wtedy „jednym z nich” i szybko zdobędziesz akceptację grupy. Możesz powiedzieć coś takiego:

„Kiedy rozpoczynałem swoją pracę, popełniłem wiele/wszystkie możliwe błędy zanim nauczyłem się w prosty sposób rozwiązywać problemy, jakie pojawiają się w naszej pracy”

Jeśli nie jesteś fachowcem, to na pewno na początku prezentacji nie powinnaś/nie powinieneś robić dwóch rzeczy:

  • Nie rób z siebie mistrza, jeśli nim nie jesteś, czyli mówiąc wprost nie ściemniaj, że się na czymś bardzo dobrze znasz, skoro się nie znasz. Wystarczą jedno – dwa pytania z sali i okaże się, że wiesz mało lub prawie nic.
  • Nie mów również, że nic nie wiesz albo, że wiesz bardzo mało na dany temat, no bo w ten sposób od razu wali się Twój wizerunek w oczach widzów.

Co w takim razie robić?

Polecam Ci skorzystanie z czegoś, co nazywam „autorytetem pośrednim”. Przygotowując swoją prezentację skontaktuj się z kimś, kto zna się na temacie. Poszukaj wśród znajomych, dalszych i bliższych. Umów się i zrób wywiad z taką osobą. Dowiedz się, co jest ważne, czym żyje teraz środowisko, z jakimi problemami się zmaga. Wygłaszając prezentację możesz w odpowiednim momencie wtrącić kilka słów świadczących o tym, że konsultowałaś się z fachowcem/fachowcami.

„Przeglądałem te dane z moim znajomym, który od 15 lat pracuje w tej branży a on zwrócił mi uwagę na…”
Albo:
„Przygotowując się do naszego spotkania odwiedziłem dwie firmy z Państwa branży i tam dowiedziałem się, że…”

Jeśli nie masz takiej osoby, poszperaj w sieci, poczytaj branżowe gazety, wyszukaj jakiś wyniki badań, statystyki. Jeśli masz czas, przeczytaj książkę z tej dziedziny. Wiesz, mówi się, że po przeczytaniu dwóch książek na jakiś temat, wiesz więcej od 80 procent osób w sali ;-) A poważnie, to musisz dać do zrozumienia swoim widzom, że zrobiłaś/zrobiłeś wszystko, co w Twojej mocy aby jak najlepiej przygotować się do wystąpienia i zdobyć jak najrzetelniejsze informacje. Już sam ten fakt sprawi, że ludzie będą patrzeć i słuchać Cię z życzliwością. Docenią to, że wkładasz mnóstwo pracy w przygotowanie.

Autorytet nie musi wynikać z Twojej wiedzy

Twój autorytet nie zawsze musi wynikać z Twojego doświadczenia, znajomości tematu, zasobów wiedzy, jaki masz na dany temat. Możesz budować go od samego początku prezentacji poprzez zastosowanie kilku technik, które Ci to znacznie ułatwią. To nie jest żadne oszukiwanie a jedynie korzystanie z możliwości jakie te techniki dają.

Aby zjednać sobie publiczność i od samego początku budować swój autorytet, możesz okazać uznanie uczestnikom spotkania słowami:
„Pracują Państwo w swojej branży już wiele lat i moglibyście uczyć niejedną osobę”.
„Pracujecie w tej branży wiele lat i macie większe doświadczenie niż ja. Moim zadaniem jest nauczyć Was/Państwa kilku technik/zaprezentować kilka narzędzi, które pozwolą wam być jeszcze większymi profesjonalistami/które ułatwią pracę”.

Daj im poczucie, że poznają coś nowego. Na prezentację ludzie przyszli czegoś się dowiedzieć. Powiedz, o ile to prawda, że poznają nowe techniki w tej branży, dzięki którym osiągną nowy poziom w swoim zawodzie itp. Obiecaj im to a będą Cię słuchać z zainteresowaniem. Pamiętaj – musisz mieć dla nich coś „mocnego”!

Wpłyń na poprawę nastroju. Ludzie nie zawsze przychodzą chętnie na szkolenia lub prezentacje. Nie zawsze są wobec tego w dobrym nastroju. Zadbaj o ich pozytywne emocje, wtedy chętniej będą Cię słuchać. Warto zatem emanować pozytywną energią, mówić emocjonalnie, uśmiechać się.

Pamiętam sytuację gdy do sali, gdzie miałem prowadzić prezentację, wchodziły dwie panie. Jedna z nich na mnie spojrzała i powiedziała do drugiej, uśmiechając się: „O jest ten Pan, co to zawsze jest uśmiechnięty!” Kilka osób obecnych w sali uśmiechnęło się. Banalna rzecz, a wszyscy poczuliśmy się lepiej.

Gdybym miał wymienić cechę, która najbardziej pomogła mi osiągnąć sukces jako mówca, to byłaby umiejętność poprawiania ludziom nastroju.

Pozytywny stosunek do publiczności

A ten oczywiście związany jest bezpośrednio z naszym nastawieniem do świata. Dlatego Twoim zadaniem, jako mówcy, jest osiągnąć stan, który jest dla Ciebie najbardziej odpowiedni. To stan zrelaksowanej koncentracji. Poznajcie się: Stan Up Time we własnej osobie! KLIK.

Prezentacja to wymiana energii między prowadzącym a widzami. To co dasz, to dostaniesz z powrotem. Proste. Jeśli się denerwujesz, ludzie też po chwili zrobią się niespokojni. Jak radzić sobie z tremą pisałem wiele razy. Teraz tylko jedna wskazówka: Nie walcz z tremą/stresem, tylko zaakceptuj go. Już samo słowo WALKA nie kojarzy się najlepiej. Walczy się z przeciwnikiem. Ty masz uświadomić sobie, że trema może mieć dla Ciebie wartość mobilizującą. Jeśli denerwujesz się, to znaczy, że Ci zależy. Zaakceptuj stres i opanuj go na tyle, ile trzeba do dobrego prowadzenia prezentacji. Nie walcz nim, bo on jest Tobą a z sobą nie wygrasz!

Pozytywny stosunek do swoich słuchaczy pokażesz robiąc kilka rzeczy:

  • Rozmawiając z nimi jeszcze przed startem prezentacji. Zobaczysz jak to pozytywnie wpłynie na złagodzenie stresu. Przerzucasz bowiem swoją uwagę z siebie na ludzi.
  • Szanując ich i rozumiejąc, nawet jeśli musisz coś wyjaśnić po raz trzeci
  • Będąc obiektywnym i otwartym na inne punkty widzenia prezentowane przez widzów
  • Słuchając ich i doceniając to, co mówią. Nie musisz za każdym razem mówić: „Ależ to ciekawa opinia!” Podziękuj a jeśli coś jest dla Ciebie niejasne dopytaj…
  • Okazując w ten sposób zainteresowanie. A kto jest najbardziej interesujący ze wszystkich osób na sali? Oczywiście JA! – tak myśli o sobie każdy z naszych słuchaczy ;-)
  • Uśmiechając się. Nie musisz tego robić non stop, bo ciężko Ci będzie mówić, ale jeśli wykażesz się poczuciem humoru i dystansem do samego siebie, ludzie Cię pokochają. No może przesadziłem… ;-) Oni kochają tylko siebie…
  • Przyznając się do błędu. Tak, to trudne ale jeśli się pomyliłeś i to zauważyłeś, przyznaj się. Zyskasz tym szacunek
  • Akceptując ludzi takimi jacy są. Oczywiście są zachowania, których nie możesz akceptować jak np. przeszkadzanie w zajęciach ale nawet wtedy oddziel problem od osoby i zajmij się problemem. Nie traktuj niepożądanych zachowań jako ataków na Ciebie. Czasami ludzie robią coś „niefajnego” i zupełnie nie zdają sobie z tego sprawy. O ekstremalnym przypadku takiego zachowania pisałem w moje książce „Nie boję się mówić” KLIK 

Postawa świadcząca o naszej pewności siebie

O tym, że prezentacja to wymiana energii między prowadzącym a widzami, już wiesz. Teraz pora na kolejną tajemnicę – możesz wpływać na swój stan wewnętrzny, czyli np. poczuć się pewniejszym siebie przyjmując odpowiednie postawy Twojego ciała.

Pod koniec XIX wieku amerykański psychiatra, William James (1842 – 1910) uważany za ojca amerykańskiej psychologii opisał zasadę korelacji między tym, jak się zachowujemy a tym, co w związku z tym myślimy/czujemy. Najpierw ciało a potem emocje.

Do tamtej pory naukowcy uważali, że źródło tego, co czujemy, czyli nasze emocje leży w naszej „głowie” mówiąc najogólniej. James wierzył, a potwierdziły to dziesiątki eksperymentów przeprowadzonych w ostatnich kilkudziesięciu latach, że źródłem naszych emocji są doznania cielesne a nie odwrotnie!

„Nie ma czegoś takiego jak czysta, bezcielesna emocja” – pisał James w swoich pracach naukowych. Oznacza to, że emocje możemy udawać aż do chwili gdy staną się rzeczywistością. Można wywołać radość śpiewem a żal płaczem. Przekładając to na prosty przykład:

Jeśli chcesz się poczuć pewna/y siebie przyjmij postawę ciała, która świadczy o pewności siebie: lekko rozstawione nogi, wyprostowana sylwetka, delikatnie uniesiony ponad linię horyzontu podbródek. Wytrzymaj w takiej postawie 2 minuty a poczujesz jak zmienią się Twoje odczucia na swój temat. Bardzo przydatne przed wyjściem na scenę.

Utrzymuj kontakt wzrokowy z widzami. Każdy z nas wie, kiedy ktoś go okłamuje. Wystarczy, że nasz rozmówca nie patrzy nam w oczy a my jesteśmy prawie pewni, że nie mówi prawdy. Nie uczyliśmy się w szkole tej umiejętności a i tak posiedliśmy ją wszyscy i to już jako dzieci. Nie zastanawiamy się, jakie są powody unikania kontaktu wzrokowego. Po prostu skreślamy taką osobą z listy wiarygodnych. Zatem jeśli chcesz budować swój autorytet osoby wiarygodnej, koniecznie utrzymuj kontakt wzrokowy z widzami. W jaki sposób? O kontakcie wzrokowym pisałem w tym artykule KLIK 

Gestykulacja to też forma „rozmowy” z widzami. I to bardzo ważna, szczególnie, gdy jej nie kontrolujesz. Twoja ciało powie widzom to, czego Ty nie powiesz słowami. Będziesz opowiadać jak to świetnie się czujesz a Twoje ciało w tym czasie powie: „Nieprawda, on kłamie! Jest zestresowany. Popatrzcie jak się obejmuje aby dodać sobie otuchy i jak nerwowo się drapie!”

Podstawowa zasada – nie ucz się gestykulacji. Poznaj jej zasady lecz nie ucz się gestów jak małpa! Każdy wyuczony gest będzie wyglądał sztucznie a Ty nie chcesz tak wyglądać, bo wiesz, że masz być wiarygodny. A wiarygodność (i swoją spójność) pokażesz będąc w zgodzie ze sobą, ze swoim sposobem gestykulacji i swoim temperamentem.

Dlatego teraz dam Ci kilka wskazówek, nazwijmy je ogólnymi drogowskazami, za którymi masz podążać i wypracować własny styl. Bez kopiowania kogokolwiek. Jeśli już musisz, to podpatruj swoich scenicznych idoli i wprowadzaj „podobne gesty” do swojego repertuaru – stań przed lustrem i monitoruj postępy.

Drogowskazy dotyczące mowy ciała:

  • Gdy stoisz, ciężar ciała rozłożony powinien być równomiernie na obie nogi. Nie kiwaj się, nie bujaj, nie baw w „chodzonego”: dwa kroki do przodu i dwa w tył, bo takie niezdecydowanie” strasznie irytuje.
  • Stoisz wyprostowana/y tak, jak pisałem kilka akapitów wyżej. Patrzysz na widzów
  • Na samym początku stajesz z samego przodu sceny/podestu/Twojej przestrzeni, co tam masz. Dlaczego tak? Poproś kogoś aby Cię sfilmował. Stań najpierw z przodu a w drugim ujęciu, gdzieś w głębi sceny. Nie będziesz musiał/a mnie pytać dlaczego lepiej jest stać z przodu. A jeśli nadal będziesz mieć wątpliwości, napisz do mnie: nienadajęsięnascenę@wp.onet.pl
  • Jeśli chcesz się przemieścić w inne miejsce sceny to, przerwij mówienie (tylko nie w połowie zdania) i przejdź tam. Koniecznie musisz wiedzieć, gdzie chcesz zakończyć marsz i tam stanąć. Tam przyjmujesz wyprostowaną pozycję i dalej „nadajesz”
  • O tym, że masz stać przodem do widowni nie będę wspominać ;-)
  • Gdy gestykulujesz, ręce powinny „pracować” od pasa do linii barków. Mówi się o tym, że gesty powinny być symetryczne, ale czasem niesymetryczne robią lepsze wrażenie. Wypróbuj przed lustrem.
  • Wykonuj gest otwarte i dość szerokie. Wydaje Ci się, że gestykulujesz zbyt szeroko? Stań przed lustrem i dowiedz się, że to nieprawda.
  • Unikaj bawienia się biżuterią (panie), włosami (raczej panie oraz panowie, którzy włosy posiadają). Nie drap się w różnych dziwnych miejscach. Nie dotykaj twarzy!
  • Nie zaplataj rąk przed sobą obejmując się w geście obronnym – no chyba, że masz taki zamiar i ten gest ma czemuś służyć.
  • Nie chowaj się za krzesłami, stołami, mównicami i innymi meblami. Nie „nadawaj” z sali obok ;-)
  • Jeśli masz prezentację na ekranie, nie pokazuj widzom pleców, czytając slajdy. W ogóle ich nie czytaj. Jeśli już coś musisz zacytować, to czytaj z ekranu laptopa.

Co zrobić jeśli utracimy autorytet?

Na zakończenie porada, co zrobić jeśli utracimy autorytet? Jesteśmy tylko ludźmi i może się zdarzyć, że w tracie prezentacji utracimy autorytet. Może to wynikać z naszego nieświadomego działania/zachowania (niespójność – co innego mówimy a co innego robimy, nie wiemy czegoś o grupie) lub świadomego (faworyzowanie kogoś z uczestników, nie przestrzeganie zasad wcześniej ustalonych, wchodzenie w niepotrzebne dyskusje, brak opanowania i puszczają nam nerwy) czy też braku doświadczenia i wiedzy merytorycznej.

Wtedy zostaje nam jedno: pójście na maxa i wyrzucenie wszystkich z sali! No nie, to głupi żart był ;-) Przeproś swoje audytorium za zaistniałą sytuację. W 90 proc. przypadków przeprosiny odbudują dobre relacje w grupie i Twój autorytet. Każdy ma prawo do popełniania błędów i cenimy osoby, które potrafią się do nich przyznać. Przepraszając bierzemy na siebie odpowiedzialność zdejmując winę z osoby/osób, które siedzą na widowni. To sprawi, że poczują się one znacznie lepiej.

Mam nadzieję, że skorzystasz z moich porad dotyczących budowania autorytetu i uznasz ten artykuł za przydatny. Jeśli tak, proszę udostępnij go swoim znajomym na Facebooku, klikając w przycisk „share” poniżej. Pozdrawiam życząc samych udanych prezentacji!

Share on Facebook
Robert WarzyńskiO autorze: Robert Ważyński jest autorem książki "Nie boję się mówić" wydanej przez Wydawnictwo Złote Myśli, Jego flagowym przedsięwzięciem jest internetowy kurs "Tajna Księga Mówców" dostępny na platformie interkursy.pl. Na co dzień Robert wyżywa się literacko i filmowo na swoim blogu Tajniki Prezentacji i na YT.

Wpis Ci się podobał?

Świeżutkie artykuły i filmy na temat prezentacji i rozwoju osobistego wprost na Twoją skrzynkę!

2 komentarzy

Odpowiedz na „WalutowyinwesotrAnuluj pisanie odpowiedzi

Imię:

Strona www:

Treść komentarza: