Jak przekonać widownię do swoich racji cześć 2

Jak przekonać do swoich racji audytorium? Jak dobrać argumenty? Jak udowodnić swoją tezę? Czy zacząć od „mocnego uderzenia”, czyli rzucenia najmocniejszych argumentów na początek swojego wystąpienia czy wręcz przeciwnie – najlepsze zostawić na koniec?
Takie pytania zadają sobie wszyscy mówcy. Wśród nas znajdują się zwolennicy jednej i drugiej metody. Jak się okazuje, silne argumenty to nie wszystko. Trzeba wiedzieć kiedy ich użyć aby odniosły pożądany przez nas skutek.

Według mnie zdecydowanie trzeba rozpocząć od „mocnego uderzenia”. Po prostu, wygłoś najważniejsze zdanie z Twojej prezentacji! niech publiczność zapamięta to kluczowe zdanie. Przed prezentacją mocno nad tym popracuj. Twoje najważniejsze zdanie to musi być coś!

Skoro znasz już moją opinię na temat gdzie umieścić najsilniejsze argumenty, spójrz poniżej gdzie opisuję wady i zalety poszczególnych rozwiązań.

Argumentowanie polegające na użyciu najsilniejszych argumentów na początku
Mówca podaje najlepsze i najmocniejsze argumenty na początku wystąpienia a potem je udowadnia. W tym sposobie argumentacji główna role odgrywa tzw. efekt pierwszeństwa (efekt „hallo”). Polega on na tym, iż możemy od razu tak skutecznie sprzedać nasz image i obraz sprawy, że wszystko co powiemy później zostanie zobaczone i zinterpretowane w kontekście pierwszego wrażenia odbiorcy.

Wadą tego sposobu dyskutowania a raczej niebezpieczeństwem jest konieczność znakomitego przygotowania początku wystąpienia: konstrukcji naszego „mocnego uderzenia”, stworzenia zdań wspierających nasza tezę. Jest to tyle trudne, że na początku prezentacji jesteśmy najbardziej zdenerwowani. Jestem jednak przekonany, że trzeba wziąć się z „bykiem za rogi” i zacząć z „grubej rury”.

Argumentowanie polegające na zastosowaniu najsilniejszych argumentów na końcu.
Pozostawienie najsilniejszych argumentów na koniec wywodu także ma swoje zalety. Polegają one na zastosowaniu psychologicznego prawa świeżości. Ludzie maja tendencję do lepszego zapamiętywania ostatniego dowodu, faktu czy obrazu, z którym w danej sytuacji mieli do czynienia.

Wada tej metody prowadzenia prelekcji jest słabe rozpoczęcie, bo czym mamy rzucić na kolana widownię jak wszystko co najlepsze zostawiamy na koniec? Zanim przejdziemy do meritum ludzie nam posną.

Moja rada: Wywal to co masz najlepsze na początku a pod koniec powtórz swoje „mocne uderzenie” i zdania wspierające. Efekt murowany!

Argumentowanie emocjonalne
Odwołujemy się do subiektywnych kryteriów odbiorcy charakterystycznych dla niego postaw, emocji. Ta argumentacja sprawdza się gdy:

* Rozmówca stosuje subiektywne kryteria oceny sytuacji
* Obraz sytuacji trudno jest zdefiniować
* Łatwo identyfikujemy emocje, do których mamy się odwołać

Share on Facebook
Robert WarzyńskiO autorze: Robert Ważyński jest autorem książki "Nie boję się mówić" wydanej przez Wydawnictwo Złote Myśli, Jego flagowym przedsięwzięciem jest internetowy kurs "Tajna Księga Mówców" dostępny na platformie interkursy.pl. Na co dzień Robert wyżywa się literacko i filmowo na swoim blogu Tajniki Prezentacji i na YT.

Wpis Ci się podobał?

Świeżutkie artykuły i filmy na temat prezentacji i rozwoju osobistego wprost na Twoją skrzynkę!

Zostaw komentarz

Imię:

Strona www:

Treść komentarza: