Jak rozbawić widownię

Mam dla Ciebie pomysł na to w jaki sposób w miarę dowcipnie (przynajmniej moim zdaniem) docenić dobrą odpowiedź kogoś z widowni na zadane przez Ciebie pytanie.  Przyznam Ci się, że reakcje publiczności są dla mnie cały czas tajemnicą. Czasami zdaje mi się, że mówię zabawne rzeczy a na sali panuje grobowa cisza a są takie sytuacje, że moim zdaniem nie mówię nic śmiesznego a ludzie zaczynają śmiać się. Można podsumować to tylko jednym: „poczucie humoru”. Tylu ilu ludzi jest na Twojej prezentacji, tyle różnych zapatrywań na żarty.

Właśnie tak niespodziewanie „odkryłem” tekst, który zaraz przedstawię. Zdawało mi się, że mówię coś „normalnego” a tu…

… salwa śmiechu!

Humor to bardzo skuteczne narzędzie w rękach a raczej ustach prelegenta. Jak możesz i masz odwagę, wykorzystuj poczucie humoru w swoich prezentacjach. Czasami rozbawisz publiczność, czasami nie ale próbuj. Jeśli zdecydujesz się na tę drogę „luźniejszej” prezentacji, nie proponuję Ci opowiadania kawałów z pointą.

Po pierwsze, łatwo je spalić, szczególnie gdy jesteś stremowany a po drugie zauważam, że nasze, Polaków poczucie humoru w ostatnich kilkunastu latach zmienia się. Odchodzimy od tradycyjnych żartów, kawałów z pointą na rzecz dowcipów sytuacyjnych. Poobserwuj nasze najpopularniejsze kabarety, komików występujących w formule stand-up. Może znajdziesz coś dla siebie? Może uda Ci się przystosować jakiś tekst na potrzeby prowadzonych przez Ciebie przemówień. Moim zdaniem humor to bardzo dobry sposób aby wyróżnić się z grona wielu mówców, prezenterów.

Wrócę jednak do chwili gdy „odkryłem” jak zapewne pamiętasz, zupełnie niespodziewanie, mój ulubiony tekst. Pamiętam to było w Chojnicach. Zadałem pytanie i niestety uczestnicy spotkania nie chcieli na nie odpowiedzieć. W końcu jedna z pań wykrzesała z siebie trochę energii i znalazła właściwą odpowiedź (nie pamiętam już o co chodziło ale to nie ma akurat teraz znaczenia).

Uradowany, że nie muszę odpowiadać sam sobie, bo takie sytuacje też się zdarzają, prawie krzyknąłem:

„Brawo, wygrała Pani sokowirówkę i młynek do kawy!!!”

Na te słowa widzowie ryknęli śmiechem, co mnie z kolei zadziwiło ale uśmiechnąłem się grzecznie i… od tego czasu nagminnie wykorzystuję tę sokowirówkę na moich prezentacjach i wiecie co? Zawsze się sprawdza!

Dzień kiedy ludzie nie zaśmieją się z tego tekstu, zaznaczę w kalendarzu i od tego czasu… już nic nie będzie takie samo.

Zdradzę Ci na koniec skąd wziąłem tę sokowirówkę i młynek do kawy. Na początku lat 90-tych w Telewizji Gdańsk była audycja dla młodzieży, którą o ile dobrze pamiętam, prowadzili Krzysztof Skiba (Big Cyc) i Jarek Janiszewski (Bielizna). To tam, podczas jakiegoś skeczu, usłyszałem słowa, które tak namiętnie wykorzystuję w mojej pracy.

Gdy widzę, że publiczność jest w dobrym nastroju nadaję ostateczne, oryginalne brzmienie „Wygrała Pani sokowirówkę i młynek do kawy… bez silnika!”

A swoją drogą kto dziś używa młynek do kawy???

Share on Facebook
Robert WarzyńskiO autorze: Robert Ważyński jest autorem książki "Nie boję się mówić" wydanej przez Wydawnictwo Złote Myśli, Jego flagowym przedsięwzięciem jest internetowy kurs "Tajna Księga Mówców" dostępny na platformie interkursy.pl. Na co dzień Robert wyżywa się literacko i filmowo na swoim blogu Tajniki Prezentacji i na YT.

Wpis Ci się podobał?

Świeżutkie artykuły i filmy na temat prezentacji i rozwoju osobistego wprost na Twoją skrzynkę!

Zostaw komentarz

Imię:

Strona www:

Treść komentarza: