Czujesz się czasami jak oszust? Witaj w świecie impostoryzmu!

Czy zdarza Ci się czasami pomyśleć, że nie zasługujesz na wszystko, co osiągnęłaś/osiągnąłeś? „Udało mi się… – myślisz. –  A co będzie, gdy inni zorientują się, że nie jestem taka inteligentna, nie mam takiej wiedzy, nie należał mi się ten awans, to stanowisko… Jestem, jestem… oszustem!”

Jeśli przynajmniej raz na jakiś czas nawiedzają Cie wątpliwości co do Twoich umiejętności, to musisz wiedzieć dwie rzeczy: pierwsza – nie jesteś odosobniona/y w tym „permanentnym poczuciu niekompetencji”. Druga – warto wiedzieć jak się ten stan nazywa ;-)

To impostoryzm, inaczej mówiąc syndrom oszusta znany też jako syndrom uzurpatora

Zjawiskiem tym, wcześniej niebadanym, zajęły się kilka dekad temu dwie Amerykanki: Pauline Rose Clance oraz Suzanne Imes. Pierwsza z nich mimo że osiągnęła wiele w dziedzinie psychologii, włącznie z doktoratem, przez ogromną część swojego życia miała poczucie, że sukces jaki odniosła nie jest zasługą jej pracowitości, wiedzy, zdolności tylko, że „udało jej się”. Po prostu inni nie zorientowali się, że jest niekompetentna. Zaintrygowana swoimi odczuciami rozmawiała na ten temat z przyjaciółmi, którzy odnieśli sukces. Okazało się, że wielu z nich miało podobne myśli…

Pauline wciągnęła do współpracy przy „poważnych” już badaniach, koleżankę po fachu, Suzanne Imes. Pod koniec lat siedemdziesiątych, przeprowadziły one badanie wśród kobiet piastujących wysokie stanowiska w hierarchiach firm bądź samodzielnie prowadzących z sukcesem swoje biznesy. Wyniki były więcej niż zastanawiające… Okazało się bowiem, że większość z nich uważała, że nie zasługuje na taki sukces. Panie myślały, że dotarły na szczyt jakimś tajemniczym, fartownym zbiegiem okoliczności. Inni po prostu nie zorientowali się, że one nie są „wystarczająco dobre”…

Wyniki badań potwierdza wypowiedź Natalie Portman, aktorki, laureatki Oskara, absolwentki Harvardu. Podczas jednego ze swoich wystąpień powiedziała, że czasami czuje się jak na pierwszym roku studiów, gdy „miałam wrażenie, że zaszła jakaś pomyłka a ja sama nie jestem wystarczająco mądra by tu być i będą ciągle musiała udowadniać, że nie jestem głupiutka dziewczynką…” Jednak impostoryzm nie dotyczy tylko kobiet, jak mógłby sugerować powyższy akapit.

Prowadzone w ostatnich latach badania wskazały, że syndrom oszusta dotyka w równiej mierze kobiet jak i mężczyzn.

Założę się, że Ty też, bez względu na swoją płeć, w mniejszym lub większym stopniu, w kilku momentach swojego życia, doświadczyłaś/ lub doświadczyłeś podobnych odczuć, co do swojej osoby. Ja miałem kilka razy poczucie, że coś pozytywnego w moim życiu wydarzyło się przypadkiem. Tak było, gdy 7 lat temu, niespodziewanie dostałem awans w firmie albo gdy stawałem przed publicznością jako autor mojej książki „Nie boję się mówić”, zaproszony jako „ciekawy człowiek”, który ma coś do przekazania… „Hmm, ja coś do przekazania?! Zaraz zorientują się, że jestem nieciekawy, książka banalna a gdy to do nich dotrze, zaczną wychodzić z sali wkurzeni i zniesmaczeni…” Takie myśli chodziły mi po głowie nie raz. Oczywiście, czarny scenariusz nigdy się nie zrealizował!

I wiesz co?

Nadal chodzą mi po głowie różne, czasem mało motywujące myśli ale się nimi nie przejmuję!

Nie jest łatwo, bo impostoryzm potrafi być upierdliwy

Zmusza nas do ciągłego zastanawiania się i wątpienia w nasze umiejętności, przez niego skupiamy się na tym co myślą i jak oceniają nas inni ludzie co sprawia, że nie koncentrujemy się na tym co najważniejsze: na naszej pracy, bieżących zadaniach, na naszym życiu. Koncentrujemy się na tym jak jesteśmy postrzegani. Jesteśmy rozdarci – boimy się, że jesteśmy nieprzygotowani, obsesyjnie myślimy o tym co powinniśmy zrobić, analizujemy co wydarzyło się przed chwilą, 5 minut temu, zamiast na tym co jest w tej chwili albo co nas czeka. Jest to uciążliwe w każdej dziedzinie życia i w każdej sytuacji ale skoro jesteśmy na blogu poświęconym przede wszystkim wystąpieniom publicznym zwrócę uwagę właśnie na ten kontekst.

Aby wygłosić „dobre” wystąpienie musisz być przede wszystkim „obecna/y” w danej sytuacji. Tu na scenie, przed tymi ludźmi. Obecność rozumiem jako skoncentrowanie na tym, co masz powiedzieć i jak powiedzieć oraz na zachowaniach publiczności i Twoich adekwatnych reakcjach. To wymaga od Ciebie uwolnienia myśli od dystraktorów, czyli „rozpraszaczy”. A jak inaczej nazwać myśli napędzane mechanizmem impostoryzmu?! No właśnie!

Nie możesz stać na scenie i mówić do ludzi myśląc: jestem słaby, niekompetentny, brakuje mi wiedzy, Jak ja się w ogóle tutaj znalazłem? To jakaś pomyłka. Oni zaraz się zorientują…

Skąd się bierze uczucie „nie zasługuję na to”

Wynika ono między innymi ze sposoby w jaki się uczymy. Na początku zdobywania umiejętności w jakiejś dziedzinie, uczymy się rzeczy podstawowych, zatem robimy stosunkowo szybkie postępy. Jesteśmy zadowoleni, nasze poczucie wartości wzrasta. Jednak po pewnym czasie zgodnie z zasadą „im głębiej w las, tym więcej drzew” nasze postępy są coraz wolniejsze (nie zawsze, ale średnio), ponieważ uczymy się coraz bardziej skomplikowanych rzeczy. Poza tym, wchodząc głęboko w jakiś temat, tracimy do niego dystans i może nam się wydawać, że stoimy w miejscu i nie rozwijamy się. Zaczynamy myśleć, że oszukujemy w ten sposób innych. Drugim winnym powstawania w naszych głowach mechanizmu impostoryzmu jest

Szybki, jak rewolwerowiec, dostęp do informacji

Impostoryzm może Cie dopaść jak rewolwerowiec

„Zawsze znajdzie się ktoś lepszy od Ciebie” – mądrość zaczerpnięta z westernów sprawdza się w przypadku impostoryzmu

Żyjemy w czasach gdy z ogromną łatwością i szybkością mamy dostęp do źródeł informacji. Możemy błyskawicznie skonfrontować naszą wiedzę, umiejętności i możliwości z zasobami innych specjalistów na całej planecie. No i tutaj, jak się domyślasz, w wielu wypadkach, takie porównanie wypadnie dla nas niekorzystnie. Niby coś wiemy i umiemy (zazwyczaj całkiem sporo) ale jak zobaczymy na YouTube albo przeczytamy na jakimś portalu co robią, ile wiedzą oraz co osiągnęli inni reprezentanci naszej dziedziny, to czasem może to podważyć nasze poczucie wartości…

Jako dziecko oglądałem western, w którym jeden z bohaterów mówił do swojego młodszego kolegi, rewolwerowca:
„-Choćbyś nie wiem jak szybki był, zawsze znajdzie się ktoś szybszy od Ciebie”. I rzeczywiście w każdej dziedzinie znajdzie się ktoś lepszy od nas. A najgorsze jest to, że tak łatwo i szybko możemy się o tym przekonać. Wystarczy włączyć komputer czy smartfona…

Jak radzić sobie z impostoryzmem?

Na pewno przyjąć go do wiadomości i zaakceptować. Nie ma jednego, dobrego sposobu, czegoś na zasadzie cudownej recepty. Gdy w Twojej głowie pojawią się takie myśli, musisz stawić im czoło, raz za razem! A potem kolejny raz i kolejny. Im więcej odniesiesz zwycięstw, tym łatwiej będzie wygrać następną bitwę. Mając świadomość tego zjawiska, nie walcz z nim tylko staraj się coraz lepiej je zrozumieć. Im lepiej coś rozumiemy, tym lepiej sobie z tym radzimy. Spójrz też na pozytywny aspekt tego zjawiska: dobrze zrozumiany i „wykorzystany”  impostoryzm może popchnąć nas ku rozwojowi i wchodzeniu na kolejne poziomy umiejętności i wiedzy w naszej dziedzinie.

Na koniec mam do Ciebie pytanie: Czy dotknął Cię syndrom oszusta? Jeśli tak, to napisz w komentarzu jak sobie z nim radzisz.

 Artykuł opracowany na podstawie książki „Wstań” autorstwa Amy Cuddy. Polskim wydawcą jest Wydawnictwo „Znak”.

Share on Facebook
Robert WarzyńskiO autorze: Robert Ważyński jest autorem książki "Nie boję się mówić" wydanej przez Wydawnictwo Złote Myśli, Jego flagowym przedsięwzięciem jest internetowy kurs "Tajna Księga Mówców" dostępny na platformie interkursy.pl. Na co dzień Robert wyżywa się literacko i filmowo na swoim blogu Tajniki Prezentacji i na YT.

Wpis Ci się podobał?

Świeżutkie artykuły i filmy na temat prezentacji i rozwoju osobistego wprost na Twoją skrzynkę!

7 komentarzy

Odpowiedz na „Ania :)Anuluj pisanie odpowiedzi

Imię:

Strona www:

Treść komentarza: