Powiedz publiczności coś o sobie

Zastanów się z jakimi ludźmi lubisz przebywać. Czy z takimi którzy są do Ciebie podobni? Podobnie myślą, zachowują się, cenią te same wartości, mają podobne poglądy? Czy z osobami, z którymi nie masz nic wspólnego?  Oczywićcie, że  z tymi pierwszymi. To naturalne.

My, ludzie lubimy osoby podobne do nas samych. Wiele prawdy jest w powiedzeniu, że za ludzi rozsądnych uważamy takich, którzy myślą podobnie do nas.

Skoro znamy ten mechanizm, wykorzystajmy go wygłaszając ważne przemówienie, prezentację. Postarajmy się być „podobnymi” do naszych słuchaczy. Jak to zrobić?

Jak rozpocząć wystąpienie aby okazać się „podobnym” do naszej publiczności? Na samym początku naszego wystąpienia, postarajmy się pokazać naszym widzom, że coś nas z nimi łączy. To może być miasto,  w którym prowadzimy nasze szkolenie.

Na konferencjach we Włocławku zawsze mówiłem, że mam tutaj rodzinę i jako dziecko wraz z rodzicami spędzałem część wakacji właśnie w tym mieście. Przypominam sobie wycieczki nad Wisłę i kąpiel w pobliskim jeziorze Czarne. Mówię o tym, że Włocławek kojarzy mi się z zapachem kawy (w okolicach dworca była tam palarnia kawy i gdy wysiadałem z pociągu zawsze to było pierwsze wrażenie). Na dodatek moja ciocia była nauczycielką. Jak to powiem to obecni na sali „są moi”. Takie historyjki naprawdę działają!

Na spotkaniach z nauczycielami matematyki od czasu do czasu wtrącam mimochodem, że jestem absolwentem Politechniki Gdańskiej. Wiem dobrze, że w ich głowach rodzi się myśl: „No tak, gość też ma ścisły umysł. Na pewno dobrze mnie/nas rozumie”. Przytaczam jakąś historię z czasów studenckich.

Gdy rozmawiam z  nauczycielami o dzieciach i o tym jakie kłopoty mogą sprawiać uczniowie, często dodaję: „Jestem „szczęśliwym posiadaczem” dwóch synów w wieku 10 lat (to bliźniaki) zatem wiem jakie pomysły mogą mieć czwartoklasiści i jak Państwo (nauczyciele) muszą dokładać starań aby zmobilizować ich do nauki a przy okazji okiełznać temperamenty” itp.

Myślę, że każdy z nas ma takie nici, które łączą go z widownią. Trzeba je tylko pokazać ludziom a będą nas traktować jak jednego ze „swoich”. Wtedy będzie nam znacznie łatwiej przeprowadzić prezentację (ludzie będą dla nas życzliwsi) a nawet przekonać audytorium do naszych pomysłów, idei lub do zakupu zachwalanego przez nas produktu.

Oczywiście muszą to być związki autentyczne a nie tworzone na 5 minut przed wystąpieniem. Ludzie od razu wyczują, że nie jesteśmy autentyczni a wtedy… lepiej nie mówić.

Możesz też umacniać więź ze słuchaczami w trakcie prezentacji. Gdy ktoś zgłasza jakieś pytanie, problem, możesz powiedzieć: „Miałem ten sam kłopot” albo „Też się jakiś czas temu nad tym zastanawiałem”. Pokazujemy wtedy ten związek polegający na podobnym sposobie myślenia. Poza tym  chwalimy naszego słuchacza za dociekliwość i uwagę, a przecież każdy z nas lubi być doceniany.

Powinieneś też wielokrotnie podczas przemówienia zwracać się do sali słowami: MY, NASZ a nie JA i WY. To MY daje poczucie wspólnoty i zaznacza związek między prowadzącym a widownią.

Jestem przekonany, że masz już w głowie kilka pomysłów na to jak „zbliżyć” się do swojej widowni podczas kolejnej prezentacji!

Share on Facebook
Robert WarzyńskiO autorze: Robert Ważyński jest autorem książki "Nie boję się mówić" wydanej przez Wydawnictwo Złote Myśli, Jego flagowym przedsięwzięciem jest internetowy kurs "Tajna Księga Mówców" dostępny na platformie interkursy.pl. Na co dzień Robert wyżywa się literacko i filmowo na swoim blogu Tajniki Prezentacji i na YT.

Wpis Ci się podobał?

Świeżutkie artykuły i filmy na temat prezentacji i rozwoju osobistego wprost na Twoją skrzynkę!

Brak odpowiedzi

Zostaw komentarz

Imię:

Strona www:

Treść komentarza: